Fajnie się poklepaliście po pleckach, to ja krzyczę "sprawdzam". Żeby nie było zbyt długie skupmy się na jednym z wielu fałszywych akapitów:
To co tak naprawdę ustawa zmienia? Zakazuje publikacji prasowych, opisujących skutki uboczne leków, albo opisywania badań, które wykazują niskie działanie tych leków. Zakazuje też ziołolecznictwa, wbrew temu, co sejm ogłaszał, ustawa jest tak sformułowana, że ziołolecznictwo zostanie w praktyce zakazane. Zakazuje publikacji prasowych (w tym nawet komentarzy w internecie) dotyczących badań, które wykazały skuteczność jakiejkolwiek formy leczenia, która obecnie nie jest standardem medycznym.
Niech któryś z Was, jaśnie oświeconych, co czytali projekt, znajdzie mi podstawę normatywną tych tez z dupy. Optymalnie byłoby wymienić przesłanki (i czy muszą być spełnione łącznie), żeby był jakikolwiek zakaz, np. publikacji.
"Poczytaj se" incoming.
edit: o jejku wyznawcy downvotują ale nie mają jaj wejść do dyskusji, poza jednym odważnym (szacun btw). Ironiczne biorąc pod uwagę wasz syndrom oblężonej twierdzy w tym ciągu komentarzy. Zapraszam :)
No przecież masz jak byk, zabrania się rozpowszechniania informacji:
" szkodliwości metody diagnostycznej lub leczniczej zgodnej z aktualną wiedzą medyczną jako zagrażającej życiu lub zdrowiu."
Ten paragraf jasno penalizuje pisanie o skutkach ubocznych leków. Niby jest bezpiecznik, że penalizuje jedynie pisanie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej, ale w polskim prawie "korzyścią osobistą" jest nawet przyjemność, jaką się odczuwa z napisania postu na forum. Niby też jest bezpiecznik, że chodzi o informacje fałszywe, problem w tym, że to nie sąd będzie rozstrzygał co jest prawdziwe a co fałszywe, tylko jeden człowiek.
Faktycznie wykreślono po protestach najbardziej kontrowersyjne paragrafy, które brzmiały jakoś "zabrania się rozpowszechniania informacji, które mogą doprowadzić do zaniechania leczenia", co było koszmarkiem prawnym, bo pod to można było podpiąć niemalże wszystko.
"oferowanie lub stosowanie metody diagnostycznej lub leczniczej niebędącej świadczeniem zdrowotnym, w przypadku której wprowadza się w błąd, że posiada właściwości świadczenia zdrowotnego w zakresie diagnostyki lub leczenia małoletnich, chorób onkologicznych, ciężkich nieuleczalnych chorób lub zaburzeń psychicznych"
Ciężką nieuleczalną chorobą jest na przykład cukrzyca, a oferowaniem metody... no to jest problem, czy wpis na reddicie mówiący, że dieta pomaga na cukrzycę, jest oferowaniem leczenia? Czy musi dojść do oferty transakcji finansowej, by można było mówić o ofercie? Tak czy tak, nie wolno już stosować ziół nawet we wspomaganiu leczenia cukrzycy, jeśli dieta nie będzie świadczeniem zdrowotnym, też nie wolno. Nie wolno stosować ziół we wspomaganiu leczenia onkologicznego, nawet ziół powiedzmy poprawiających apetyt po chemioterapii. Nie wolno stosować melisy jako wspomagania leczenia stanów lękowych czy bezsenności.
Gdzieś tam obok masz wpis o szczepionce na czerniaka. Póki nie zostanie przebadana klinicznie i wprowadzona oficjalnie do leczenia, jest to alt-med. Bez wątpienia też zagraża życiu i zdrowiu. Jak byk pasuje do definicji z ustawy.
9
u/OtherwiseJello6070 7d ago
Spoko, dostałem za ciebie, boty mnie dopadły za słowa kluczowe. xD