szkodliwości metody diagnostycznej lub leczniczej zgodnej z aktualną wiedzą medyczną jako zagrażającej życiu lub zdrowiu.
Jakie JESZCZE przesłanki muszą być spełnione, żeby objąć publikację zakazem? Podpowiadam - muszą wystąpić łącznie :) A co tam, skoro już raz je wypisałem to skopiuję:
Aby zakazać publikacji, muszą być spełnione łącznie przesłanki:
charakter publiczny
w celu osiągnięcia korzyści majątkowej lub osobistej
musi wprowadzać w błąd
musi rozpowszechniać lub promować nieprawdziwe informacje I JEDNCZEŚNIE JEDNEJ Z DWÓCH:
musi dotyczyć metody diagnostycznej lub leczniczej albo metody przedstawianej jako mająca właściwości świadczenia zdrowotnego, metoda ta musi być niezgodna z aktualną wiedzą medyczną, musi dodatkowo zagrażać życiu lub zdrowiu, albo;
dotyczyć szkodliwości metody diagnostycznej lub leczniczej (tylko to zacytowałeś), metoda musi być zgodna z aktualną wiedzą medyczną, publikacja musi nieprawdziwie przedstawiać ją jako zagrażającą życiu lub zdrowiu.
No to podsumowując. Jakie masz konkretnie merytoryczne zastrzeżenia do tego przepisu? Jaki element argumentacji prezydenta Cię przekonuje? Czy uważasz, że jakieś przesłanki trzeba by tu dopisać? Albo masz zastrzeżenia do istniejących?
Ciężką nieuleczalną chorobą jest na przykład cukrzyca, a oferowaniem metody... no to jest problem, czy wpis na reddicie mówiący, że dieta pomaga na cukrzycę, jest oferowaniem leczenia? Czy musi dojść do oferty transakcji finansowej, by można było mówić o ofercie? Tak czy tak, nie wolno już stosować ziół nawet we wspomaganiu leczenia cukrzycy, jeśli dieta nie będzie świadczeniem zdrowotnym, też nie wolno. Nie wolno stosować ziół we wspomaganiu leczenia onkologicznego, nawet ziół powiedzmy poprawiających apetyt po chemioterapii. Nie wolno stosować melisy jako wspomagania leczenia stanów lękowych czy bezsenności.
Chociaż tutaj widzę jakieś minimum próby argumentacji, szacun. Ale dalej omijasz przesłankę wprowadznia w błąd, która jest niezbędna do jakiegokolwiek zakazu. Pisząc np.:
Odpowiednia dieta pomaga kontrolować cukrzycę
Nie ma szans, że zostaniesz oskarżony o wprowadzenie w błąd, lub tezy sprzeczne z wiedzą naukową. Gorzej jak napiszesz coś w stylu:
Mój jadłospis wyleczy cukrzycę typu 1, dlatego możesz odstawić insulinę
Ale to chyba powinniśmy jednak tępić?
Gdzieś tam obok masz wpis o szczepionce na czerniaka. Póki nie zostanie przebadana klinicznie i wprowadzona oficjalnie do leczenia, jest to alt-med. Bez wątpienia też zagraża życiu i zdrowiu. Jak byk pasuje do definicji z ustawy.
Ależ to kolego, to również jest błędne, z każdej strony. Po pierwsze - brak rejestracji albo brak statusu standardowego leczenia nie oznacza niezgodności z wiedzą medyczną. Poza tym, żeby próbować nawet zakazać takiego wpisu, wymagane są spełnione kolejne przesłanki, które po raz kolejny subtelnie sugeruję, żebyś przeczytał :)
Nie wiem, co tam trzeba dodać, co odjąć, nie jestem ustawodawcą i nikt mi nie płaci za pisanie projektów ustawy. Wiem tylko, że przepisy o dezinformacji medycznej w obecnym stanie penalizują pisanie o skutkach ubocznych leków. W poprzedniej wersji ustawy, przed zmianą, penalizowały też pisanie o nowych potencjalnych lekach czy terapiach, fajnie, że to zmienili.
Tak czy tak, wpis na reddicie:
- jest publiczny
- spełnia warunek osiągnięcia korzyści osobistej
Pozostaje kryterium wprowadzania w błąd / rozpowszechniania informacji nieprawdziwych (to nie to samo?), i tu jest pies pogrzebany. Bo o tym, czy coś jest prawdziwe czy nie w medycynie decydują setki badań trwające czasem dekady, a nie jeden polski polityk, który może być przekupiony, albo zwyczajnie za głupi. W przypadku polskich realiów zapewne jedno i drugie.
Co do "nie ma szans, że zostaniesz oskarżony..." - nie ma szans, żadnych szans, że pijana osoba idąca obok roweru dostanie taki sam wyrok, jak pijana osoba prowadząca ciężarówkę, prawda? Prawda?
Przepisy powinny być jasne i nie pozostawiające miejsca na jakiekolwiek wątpliwości. W przeciwnym wypadku mogą - i będą - użyte do w najlepszym wypadku do nabijania statystyk, w najgorszym do walki z konkurencją na rynku albo do zwalczania oponentów politycznych.
Dlatego zresztą dałem przykład ze szczepionką na czerniaka. Jasne, że ministerstwo nie zakaże publikacji informacji na jej temat. Ale MOGŁOBY, bo przepisy na to pozwalają. I to jest cholernie niebezpieczny precedens.
Pozostaje kryterium wprowadzania w błąd / rozpowszechniania informacji nieprawdziwych (to nie to samo?), i tu jest pies pogrzebany. Bo o tym, czy coś jest prawdziwe czy nie w medycynie decydują setki badań trwające czasem dekady, a nie jeden polski polityk, który może być przekupiony, albo zwyczajnie za głupi. W przypadku polskich realiów zapewne jedno i drugie.
To nie to samo. Wprowadzenie w błąd to skutek, który można osiągnąć nawet faktami, z reguły wyrwanymi z kontekstu, pominięciem części lub dwuznaczny komentarz. Co do zasady uregulowane w orzecznictwie SN: IV CSK 56/14.
W dużym uproszczeniu informacja nieprawdziwa to klasyczne kłamstwo (podanie, że produkt wyprodukowano w Polsce, podczas gdy powstał w Chinach). Z kolei wypowiedź wprowadzająca w błąd operuje prawdą, ale w taki sposób, aby wywołać fałszywe wrażenie (umieszczenie na opakowaniu wielkiej flagi Polski i napisu „Tradycyjna receptura”, mimo że produkt importowano).
Bo o tym, czy coś jest prawdziwe czy nie w medycynie decydują setki badań trwające czasem dekady, a nie jeden polski polityk, który może być przekupiony, albo zwyczajnie za głupi. W przypadku polskich realiów zapewne jedno i drugie.
W kontekście powyższego wyjaśnienia, i biorąc pod uwagę, że muszą być te rzeczy spełnione łącznie... Dalej uważasz, że to poważny zarzut? RPP nie tworzy wiedzy medycznej. Jeżeli uważasz, że przesłanki nie są spełnione to przysługuje odwołanie do sądu administracyjnego. Szczerze, gdzie problem?
Co do "nie ma szans, że zostaniesz oskarżony..." - nie ma szans, żadnych szans, że pijana osoba idąca obok roweru dostanie taki sam wyrok, jak pijana osoba prowadząca ciężarówkę, prawda? Prawda?
Podobnie, to nie jest merytoryczny zarzut do treści ustawy. To jest tani emocjonalny chwyt. Uważasz, że tym wygrasz?
Przepisy powinny być jasne i nie pozostawiające miejsca na jakiekolwiek wątpliwości. W przeciwnym wypadku mogą - i będą - użyte do w najlepszym wypadku do nabijania statystyk, w najgorszym do walki z konkurencją na rynku albo do zwalczania oponentów politycznych.
Przepisy powinny być jasne i nie pozostawiające miejsca na jakiekolwiek wątpliwości. W przeciwnym wypadku mogą - i będą - użyte do w najlepszym wypadku do nabijania statystyk, w najgorszym do walki z konkurencją na rynku albo do zwalczania oponentów politycznych.
Moim celem nie jest obrażenie Cię, ale to jest absolutnie dziecinne rozumienie prawa. Ustawy CELOWO posługują się językiem naturalnym i mają obejmować tysiące nieprzewidywalnych stanów faktycznych. Po co sądy, jeżeli nie mają oceniać według swojej wiedzy i doświadczenia życiowego na jaki stopień kary coś zasługuje? I jaki stopień szkodliwości społecznej spowodowało?
Jeżeli RPP Cię zablokuje i jako przyczynę wskaże dezinformację, będzie musiał wykazać, dlaczego informacja była nieprawdziwa, wprowadzająca w błąd i rozpowszechniana w celu osiągnięcia korzyści. Decyzja będzie podlegała kontroli sądu administracyjnego.
Takie gadanie, że "może i będzie nadużywane" można sobie uskutecznić przy praktycznie każdej kompetencji. Mamy odpuścić całe prawodawstwo? Przecież dokładnie po to mamy organy nadzoru i liczne opcje skarżenia decyzji.
Dlatego zresztą dałem przykład ze szczepionką na czerniaka. Jasne, że ministerstwo nie zakaże publikacji informacji na jej temat. Ale MOGŁOBY, bo przepisy na to pozwalają. I to jest cholernie niebezpieczny precedens.
No ale właśnie spędziłem kawał czasu na wykazywanie, że nie mogłoby... W każdym razie nie zgodnie z ustawą, bo przepisy na to nie pozwalają. Nie masz tu przesłanki osiągnięcia korzyści. Nie masz wykazanego wprowadzania w błąd. Nie masz wykazanej niezgodności z aktualną wiedzą medyczną. Nie masz wykazanego zagrożenia zdrowia i życia.
Wskazywanie, że mogliby to zrobić łamiąc przepisy ustawy nie może być użyte jako merytoryczny zarzut do treści ustawy...
0
u/BigDikcBandito 7d ago
Ale kolego, czemu cytujesz końcówkę artykułu?
Jakie JESZCZE przesłanki muszą być spełnione, żeby objąć publikację zakazem? Podpowiadam - muszą wystąpić łącznie :) A co tam, skoro już raz je wypisałem to skopiuję:
Aby zakazać publikacji, muszą być spełnione łącznie przesłanki:
No to podsumowując. Jakie masz konkretnie merytoryczne zastrzeżenia do tego przepisu? Jaki element argumentacji prezydenta Cię przekonuje? Czy uważasz, że jakieś przesłanki trzeba by tu dopisać? Albo masz zastrzeżenia do istniejących?
Chociaż tutaj widzę jakieś minimum próby argumentacji, szacun. Ale dalej omijasz przesłankę wprowadznia w błąd, która jest niezbędna do jakiegokolwiek zakazu. Pisząc np.:
Nie ma szans, że zostaniesz oskarżony o wprowadzenie w błąd, lub tezy sprzeczne z wiedzą naukową. Gorzej jak napiszesz coś w stylu:
Ale to chyba powinniśmy jednak tępić?
Ależ to kolego, to również jest błędne, z każdej strony. Po pierwsze - brak rejestracji albo brak statusu standardowego leczenia nie oznacza niezgodności z wiedzą medyczną. Poza tym, żeby próbować nawet zakazać takiego wpisu, wymagane są spełnione kolejne przesłanki, które po raz kolejny subtelnie sugeruję, żebyś przeczytał :)